Bazylia
- Płeć Samiec
- Wielkość Średni
- Rok urodzenia 2021
- Kastracja / Sterylizacja Tak
- Nr Schr. 99/0325
Bazylia to sunia, która powinna mieć za sobą tylko beztroskie bieganie po trawie, a zamiast tego latami żyła w piekle. Przyjechała do nas w marcu z interwencji w Kicinie. Tam, wśród sterty śmieci, wepchnięta w chaos i zaniedbanie, próbowała przetrwać razem z ponad 30 innymi psami. Psy te rozmnażały się między sobą przez długi czas - i to właśnie Bazylia poniosła jedne z najcięższych konsekwencji tego dramatu.
Jej łapki są powykrzywiane, jakby życie próbowało ją złamać na wiele sposobów. To wrodzone wady genetyczne, przypomnienie o tym, jak okrutne potrafią być ludzkie zaniedbania. Bazylia mogłaby przejść operację, ale schronisko nie jest miejscem na spokojną rekonwalescencję. Tu nikt nie wyleży bandaży w ciepełku, nie będzie czuwał przy jej posiłkach, nie dopilnuje, by nie przeciążyła się w pierwszych tygodniach. Tu nie chodzi o pieniądze - chodzi o serce i czas, których potrzebuje po zabiegu, żeby odzyskać siły.
Mimo tego wszystkiego Bazylia jest krucha tylko z wyglądu. W środku ma ocean miłości. Delikatna, miękka w emocjach, ufna w sposób, który łamie człowieka na pół. Gdy czegoś się boi - wtula się w ramiona jak dziecko. A kiedy patrzy w oczy, naprawdę ma się wrażenie, że ona wie. Wie, przez co przeszła. Wie, że było źle. Wie, że teraz musi być już tylko lepiej.
Szukamy domu, który stanie się jej lądem po długim sztormie. Miejsca, gdzie ktoś pokaże jej, że świat może być ciepły. Gdzie będzie mogła dojść do siebie, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Bazylia zasługuje na wszystko, czego do tej pory nie miała - troskę, bezpieczeństwo i człowieka, który stanie się jej pewnym punktem dnia.
Ze swojej strony jesteśmy gotowi pokryć część kosztów ewentualnych zabiegów, jeśli będą potrzebne.
Bazylia ma za sobą piekło. Teraz czeka na kogoś, kto pokaże jej niebo.







